<title_newspaper="Przekrj"> 
<title_article="Rozmowy podsuchane"> 
<author_1=Jadwiga Siekierska>
<author_2=>
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1954">
<month="4">
<date=1954-04-18>
<period=w> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
PATRZ, patrz jacy oni s zabawni  sysz za sob zdyszane z podziwu gosy na przedstawieniu Balladyny w Teatrze Nowej Warszawy.
Poranek teatralny. Widownia wypeniona po brzegi dziemi i modzie ze szk warszawskich. Trudno powiedzie, co byo ciekawsze i bardziej godne uwagi: czy dobra, wiea inscenizacja Balladyny w wykonaniu absolwentw PWST i w reyserii prof. Aleksandra Bardiniego, czy te stale towarzyszce przedstawieniu, na gorco robione, swoiste recenzowanie widowiska przez modocianych widzw.
Wtek baniowy, fantastyczny w Balladynie cieszy si chyba najwikszym powodzeniem. Figlom Chochlika i Skierki towarzyszyy gorce oznaki sympatii, wybuchy miechu modocianej widowni. Ale dziewczta wyranie krytycznie ustosunkoway si do Goplany, chopcy  do Filona. Jak to u dzieci: tekst Sowackiego i sceniczna realizacja zostay utosamione.
Spjrz Wandziu, jaka ta Goplana jest nudna i stkajca, Dobrze jej tak, e Grabiec jej nie chce,  Mie obok siebie takie widziado wznoszce do nieba oczy  mona si powiesi! Chopcy ironizowali na temat Filona: Co za mazgaj, czego on waciwie chce, nie lubi takich  z pogard w gosie i z impetem mwi jeden. Takiego by chopaki w szkole zatukli  z chichotem dodaje drugi. Cicho siedzie, przeszkadzacie i nie rozumiecie poezji  pouczajco zwraca si do chopcw nieco starsza dziewczynka,
Powszechn i burzliw sympati budzio kade zjawienie si Grabca. Jego rubaszny humor, beztroskie usposobienie, zdrowy chopski rozum  modociana widownia witaa miechem i oklaskami penymi uznania. Gdy rozgniewana Goplana zamienia Grabca w paczc wierzb, obok niespokojny szept: Jak mylisz, czy odczaruje?
Czary  prosz bardzo, igraszki lenych diablikw  przyjmujemy z radoci,  jakby mwia ywa reakcja modziey. Obserwujc realistyczny stosunek widowni do fantastycznych zjaw w Balladynie nie ma obawy, aby dzi duchy i pioruny naszego teatru romantycznego umacniay wiar dzieci w siy nadprzyrodzone. Natomiast ckliwo, mazgajowata sielanka, przesodzona romantyka  budziy wyranniech, ironi naszych modych widzw.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language>
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
